Helena Ganjalyan | Dziady
Młoda polska aktorka teatralna i filmowa, a także wielokrotnie nagradzana choreograf i tancerka. Absolwentka PWST w Krakowie.
aktorka, polska aktorka, młoda aktorka, choreograf, aktorka tańcząca, tancerka, teatr, aktorka teatralna, aktorka filmowa, actress, polish actress, actrice, actrice polonaise, taniec współczesny, monodramy, sztuka, pwst kraków, teatr tańca, choreografka, gandżalian, ganjalian, ganyalyan, ganjaljan
696
single,single-portfolio_page,postid-696,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-title-hidden,paspartu_enabled,qode_grid_1300,side_menu_slide_from_right,qode-content-sidebar-responsive,qode-theme-ver-10.0,wpb-js-composer js-comp-ver-4.12,vc_responsive

Od początku listopada, od nocy Dziadów, w codziennej praktyce życia zaczyna się w Polsce zima. Zima – mroźna i śnieżna – jest znakiem, symbolem, realnością krainy grozy, Północy – Rosji, ziemi/czasu zesłania, więzienia, kary, żywych cieni, duchów, zjaw. Piekło. Piekło jest białą równiną skutą mrozem, ożywioną śnieżną zawieją. (Ostatni krąg dantejskiego piekła też jest cały z lodu). To stamtąd na Dziady przybywają duchy. Mówią, że potrzebują paciorka, dotknięcia, ziarnka gorczycy czy rządu dusz; nie mają śmiałości wyznać, że chcą się po prostu ogrzać wśród ludzi, ludzkim ciepłem. Gustaw – Widmo – Pielgrzym opowiada o parku, gdzie pozbawił się życia, ale naprawdę przybył z mroźnej krainy, gdzie „z ust każdego wyzioniona para / wychodzi słupem prosta, długa, szara”. Potępieńcy – i zesłańcy i czynownicy, generałowie i szarzy mieszkańcy piekieł – „a twarz każdego jest jak ich kraina / pusta, otwarta i dzika równina” (Ustęp: Droga do Rosji w.173-4) – wyłaniają się z zamieci: „tu ludzie biegną, każdego mróz goni” (Ustęp: Petersburg, w.93). Taki jest główny pomysł na nową interpretację „Dziadów” – zobaczyć dramat z perspektywy zamykającego Część III „Ustępu”, którego w zasadzie nie poddawano teatralnym sprawdzianom i interpretacjom. A siła i poezji, i „reporterskiego” opisu tego fragmentu mickiewiczowskiego dzieła jest do dziś porażająca, nie mniejsza niż „Piekła” Dantego. Jeden z ważnych wątków „Dziadów” skupia się na obcowaniu żywych i umarłych. Dla mnie jest to ważne. Dzisiaj linia styku między namacalną materią życia a zaświatami przebiega przez łóżka szpitalne. Biel prześcieradeł przenosi nas w białe, nie dające cienia światło zaświatów, może w nieskalaną biel śniegów? W mroźną ciszę?

Spektakl zrealizowano w ramach Konkursu na Inscenizację Dawnych Dzieł Literatury Polskiej „Klasyka Żywa” organizowanego przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego.

 

Fragmenty recenzji:

 

„(…) Chociaż, może to właśnie pewien formalizm przedstawienia sprawia, że jest ono tak poetyckie, otwierające wyobraźnię. Drenujące umysł i emocje widza. Wiele scen komponuje sam ruch sceniczny. Pomysły Bartłomieja Raźnikiewicza, związanego z Polskim Teatrem Tańca, wymagają od aktorów fizycznej sprawności, ale zespół „Dziadów” ma ją w nadmiarze. Co zresztą nie dziwi, bo – począwszy od zjawiskowej Heleny Ganjalyan, absolwentki Wydziału Teatru Tańca PWST w Krakowie, poprzez Lecha Wołczyka (…) – wszyscy aktorzy mają ogromną swobodę ruchową i świadomość ciała. (…) Aktualność tekstu, padającego ze sceny, widzowie odczuwali czasem bezpośrednio, za sprawą niezwykle skutecznego zabiegu, jakim jest złapanie kontaktu wzrokowego aktora z wybraną osobą. Badawcze, lustrujące spojrzenie ciemnych oczu Heleny Ganjalyan, paraliżowało wybrańca i sprawiało, że cała publiczność stawała się świadkiem wydarzeń na scenie. Było jednocześnie przestrogą – każdy może zostać skrzywdzony, jeśli tylko będzie próbował sprzeciwić się władzy.”  | Iwona Torbicka, Kultura u podstaw

 

„Scena jest zatem miejscem spotkania – gra toczy się bardzo blisko widza, na wyciągnięcie ręki – a zarazem oddziela nas i ich. Żywych i umarłych? Dla tych po drugiej stronie ten sam mechanizm sprawia, że do świata cieniów przynależymy my. A więc kto tu żyw, kto duch? Dla Raczaka nie ma to znaczenia, liczy się spotkanie. A spotkań jest wiele, bo w niewielkiej przestrzeni mieści się czasem ośmioro aktorów – tłoczno tu niczym w zimnej wilgotnej celi, zaś miękkie światła i dym potęgują wrażenie chłodu. (…) Helena Ganjalyan wciela się to w niewinną Zosię, to w diabła, zawsze z szaleństwem wypisanym w oczach.” | Anna Rogulska, kulturapoznań.pl

 

„Zosię odgrywa młoda, świetnie przygotowana głosowo i fizycznie, Helena Ganjalyan.” | Potr Dobrowolski,  Czas Kultury

 

„Pochwały należą się także Helenie Ganjalyan i Adamowi Kupajowi za stworzenie barwnych kreacji szatanów.” | Krzysztof Ptaszyk

Premiera |

24 maja 2015 r., Centrum Kultury Zamek, Poznań

REŻYSERIA, dramaturgia |

Lech Raczak

Muzyka |

Jacek Hałas

Scenografia |

Bohdan Cieślak

Kostiumy |

Natalia Kołodziej

Ruch sceniczny |

Bartłomiej Raźnikiewicz

OBSADA |

Helena Ganjalyan, Małgorzata Walas-Antoniello, Hubert Kułacz, Adam Kupaj, Paweł Stachowczyk, Janusz Stolarski, Lech Wołczyk, Robert Zawadzki

Kategoria

role teatralne | filmowe